Częstym błędem, który obserwuję, jest traktowanie planu tradingowego jako sztywnej listy zadań do wykonania. To nie jest tylko dokument, który odhaczamy – to żywy system decyzji, który ewoluuje razem z naszym doświadczeniem. W polskim myśleniu o finansach często brakuje elastyczności, co prowadzi do frustracji, gdy rynek nie zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami. Na przykład, wielu uczestników ma problem z określeniem tolerancji na ryzyko. Zamiast zrozumieć, co naprawdę oznacza dla nich strata (nie tylko finansowa, ale także emocjonalna), opierają się na ogólnych wzorcach czy „złotych zasadach”. A przecież ryzyko to nie matematyka – to podejście, które wymaga głębokiej samoświadomości i realnej oceny swoich możliwości. Ten nietradycyjny sposób nauki pomaga przełamać schematy myślowe. Zamiast skupiać się wyłącznie na strategiach, uczestnicy uczą się pytać: „Czy ten plan odzwierciedla mój sposób patrzenia na świat?”. To subtelne przesunięcie w podejściu zmienia wszystko.
Zaczynając kurs tworzenia planu tradingowego, łatwo zauważyć, że pierwsze lekcje skupiają się na podstawach — i to nie takich oczywistych, jak mogłoby się wydawać. Na przykład, zamiast zaczynać od wykresów czy wskaźników, uczestnicy są proszeni o zdefiniowanie swoich osobistych celów i tolerancji ryzyka. Pamiętam, jak jeden z uczestników wspominał, że największym wyzwaniem było uczciwe spojrzenie na swoje finansowe ograniczenia. To zabawne, bo w teorii każdy myśli, że zna swoje możliwości, ale kiedy trzeba je spisać czarno na białym, zaczynają się schody. W tle tych zajęć przewija się pytanie: "Czy naprawdę rozumiesz, dlaczego chcesz handlować?" — i nie każdy potrafi na nie od razu odpowiedzieć. W kolejnych modułach pojawia się element, który z pozoru wydaje się prosty, ale w praktyce jest wyzwaniem — analiza błędów. Jedna z lekcji wymaga przeanalizowania fikcyjnego dziennika tradingowego, w którym roi się od drobnych, lecz kosztownych pomyłek. Wyobraź sobie sytuację, gdzie ktoś konsekwentnie ignoruje własne zasady i traci przez to 15% kapitału w tydzień. I choć brzmi to banalnie, wielu uczestników przyznaje, że właśnie takie scenariusze przypominają ich własne doświadczenia. W trakcie tego kursu powraca też motyw dyscypliny jako kluczowego elementu nie tylko w tradingu, ale w codziennych nawykach. Czy potrafisz codziennie rano, przed otwarciem rynków, usiąść na kwadrans i przejrzeć swój plan? To pytanie, które nie daje spokoju wielu początkującym.